Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

Warszawa

Kapitan samolotu przemówił : Przypominamy o zakazie spożywania własnego alkoholu.Dotyczy to również alkoholu przelanego do butelek po coca - coli.

Co innego można usłyszeć  w samolocie pełnym rodaków? :)
Tak zaczęła się moja przygoda w stolicy u Panny J.

Pierwszego wieczoru prosto z lotniska pojechaliśmy do muzeum powstania warszawskiego. Jest to cudowna wystawa multimedialna,  którą gorąco polecam.
Zaraz po niej poszliśmy do pubu, gdzie serwowane są regionalne piwa. Cud,miód  i orzeszki. :)

Z samego rana przywitało nas piękne słońce. Idealny dzień na zwiedzanie.
Byłam na cudownie długim spacerze po starówce, szukałam krzyża pod pałacem prezydenckim, zwiedziłam zamek królewski, jadłam pyszną sałatkę i znów piłam pyszne piwo ;)...rozpusta......byłam również w teatrze 6 piętro dopieścić swoją artystyczną dusze. Sztuka to,, słoneczni chłopcy,,....rewelacyjna komedia zagrana po mistrzowsku! Czego chcieć więcej? :)










Kolejny boski dzień zaczęłam od spraw urzędowych. Na szczęście poszło gładko, szybko i bezboleśnie.
A ponieważ urząd znajduje się niedaleko letniej rezydencji króla Stanisława Augusta...nie mogłam nie skorzystać :)....Królowi się nie odmawia! To był niezwykły i magiczny spacer po zjawiskowych ogrodach.




Byłam również w kinie na ,,Powstaniu Warszawskim,,. Film, którego nie da się opisać.Film na który każdy powinien pójść. Film, który jest autentyczny, prawdziwy,poruszający. Film,który jest wojną,a nie o wojnie.Film,który jest naszą historią.
To było dla ducha i wiedzy, a teraz dla ciała. Zakupy w złotych tarasach :)
Sukieneczki i buciki.....oj rozpieściłam się....
Miałam również okazję rzucić okiem na Wawe prawie z nieba....czyli wspiełam się na taras widokowy pałacu kultury.





A na sam koniec smaczna kolacja ,,u szwejka,,
A na stole zaprezentowała się kaczka z kieliszkiem czerwonego wina.
Doborowe towarzystwo Panny J. i poznanego Pana P. przez te trzy dni sprawiły,że do Warszawy chcę wracać, wracać i wracać!



No i czas do domu.....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz