Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

poniedziałek, 9 maja 2016

ROZMOWY Z BRZUCHEM 6

13.04.2016 środa 12 tydzień

Ostatnia wizyta u lekarza,a pierwsza tutaj najzwyczajniej w świecie mnie rozczarowała.
Wiedziałam,że mam się nie spodziewać......ale żeby aż tak?!
W poniedziałek z samego rana,o godzinie 9.30 stawiłam się na pierwszej ciążowej wizycie u lekarza rodzinnego. Nasz lekarz rodzinny przyjął nas z uśmiechem i założył mi moją pierwszą w życiu kartę ciąży.....która jest jedynie zwykłą kartką papieru. Wpisała do niej moje dane,dane mojego L, nasze religijne wyznanie,choroby.......oraz wiek ciąży. Następnie Pani doktor zmierzyła mi ciśnienie,zważyła i pobrała krew.  Mile zaprosiła na następną wizytę 23 maja.
I to by było na tyle?
Nikt nie sprawdza,czy wszystko jest ok?
A no,nie.
Nie mogłam dłużej czekać. Świadomość rozwijającego się we mnie życia jest tak ogromna,że potrzebowałam wręcz spotkania. Mojego drugiego dowodu istnienia i dowodu tego,że wszystko jest ok. Dwunasty tydzień to już nie przelewki,a końcówka I trymestru.
I poszliśmy.....na pierwsze usg.
Cieszyłam się równie mocno jak stresowałam,bo przecież nie wiedziałam kogo tam spotkam.
Babeczka przykładając mi głowicę do brzucha,powiedziała dziecko jest jedno i widzę,że jest zdrowe.
Fenomenalne uczucie,cudowne doświadczenie,najpiękniejszy film,którego reżyserem jest życie.
Prawdziwy namacalny dowód naszej miłości.
Maleńki,kształtny,w pełni rozwinięty, kompetentny maluch......fiakjący koziołki w moim brzuchu bez przerwy. Nasz mały,wielki człowiek i cud  nad którym sami pracowaliśmy. :)
Całe 10 cm szczęścia,na które mogłabym patrzeć bez końca.
A serduszko?? 165 uderzeń na minutę....moje dziś biło równie szybko i mocno.....
bum...bum...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz