Trochę soli , szczypta pieprzu... ciut słodyczy i goryczy.... wszystko w domu wymieszane, nuda, miłość i gadanie.... może wyjdzie,może nie... tak czy owak bliżej poznacie mnie! przedstawiam Wam królestwo moje, na norweskich wodach postawione....

sobota, 7 maja 2016

ROZMOWY Z BRZUCHEM 4

Wtorek 8 tydzień 15.03.2016

,, Nakarm mnie mamo, znowu jestem głodny!,,
Ostatnimi czasy, w mojej głowie to było ciągle powtarzające się zdanie,
Każdego dnia od początku swojej ciąży zjadam setki, ba tysiące kęsów dziennie.
Nie każdy z nich jest pełnowartościowy i nie z każdego jestem dumna....ale co poradzić,gdy do tej pory miałam ochotę dosłownie na wszystko.
Kęs, kęsowi nierówny....i tak przeszłam z fazy zup,na fazę lodów z owocami.
Muszę mieć świadomość,tym bardziej,że wszyscy naokoło ciągle mi przypominają,że nie wolno jeść za dwoje,nie wolno używać soli.....nie wolno i nie warto aż tak w siebie wpychać.....
,,Bo to Ci zostanie!!!! A chucherkiem nigdy nie byłaś!!,,
Każdego przeciętnego dnia te wszystkie moje kęsy, w takiej,czy innej formie trafiają do mojego organizmu,a za jego pośrednictwem do fasolki.
Staram się myśleć o tym co wkładam do buzi,by na koniec dnia nie stać się wielką,tykającą bombą kalorii.....
Ósmy tydzień powoli za mną,myślę i słucham swojego organizmu.
Jeśli mam na coś ochotę,to nie ma siły by mnie przed tym powstrzymać.....
Zauważyłam jednak,że szaleńcze zachcianki ucichły.....Mój apetyt sie unormował i zaczęłam jeść normalnie?!
Taka faza lub taki mam klimat......tydzień temu były lody,dziś już nie są na topie......

Fasolka się rozpycha i mości swoje gniazdko......czuję to aż w pachwinach.
Brzuszek zaokrągla,a ja jestem przeszczęśliwa!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz